PRAWDY NIE MOŻNA ROZSTRZELAĆ
WIERSZE KATYŃSKIE.
Malwina Zofia Schwieters
MATKOM OFIAR KOZIELSKA,
STAROBIELSKA, OSTASZKOWA.

Przemów do mnie Chryste,
Wszak matka Twa Święta
Niepokalanego Poczęcia była,
A skąd u mnie grzesznej ma znaleźć się siła
Na ten bezmiar boleści.
Jam też syna miała.
Na chwałę Twoją jamże go chowała
A on dziś w grobie nieznaczonym leży.
Przemów do mnie Chryste,
Bo mózg nie pojmuje,
Dlaczego kwiat walorów
W swym pięknym rozkwicie
Tam, w lesie katyńskim
Przypłacił je życiem.
W czym była ich wina?
Wszak sam wróg ich przyzna,
Że hasłem ich wszystkich był
Bóg i Ojczyzna.
Przemów do mnie Chryste,
Lub niech tu się skończy
ta pielgrzymka moja,
Bo usta nie wyszepcą ‘Bądź wola Twoja’
Taka mnie boleść przejmuje straszliwa.
Czy mało jest ofiar od wieków zarania?
***
A wtedy drgnęła Głowa Boleściwa.
***
Bądź pomna, bez śmierci nie ma
Zmartwychwstania.
Oni już z kurzu waśń ziemskich obmyci
Przed Ojca mego majestatem stają
A tobie, jak matce mej własnej pod Krzyżem
Na znak mojej łaski Jana Pawła daję.
Niech on ci będzie Synem i ostoją
A jemu rzeknę — Synu, oto Matka Twoja. –
WIDMO KATYNIA.
Cieńmy bór – Nogi grzęzną w topniejącym śniegu,
I słońce wyzute z wiosennych promieni;
Polskich mundurów przesuwa się sznur.
Już i Łaska Boża nie przenika cieni.
Myśli skazanych znasz tylko Ty, Panie,
A chwila jest krótsza niż modły w Ogrójcu.
O Jezus, Maria! Krzyk grozy zdławiony
I strzał po strzale pod czaszką stłumiony,
I twarze skrzepłe sowieckich zabójców.
Krew sączy się w mundur
Krew ciepła, wciąż ciepła.
***
Aniele Stróżu, wywiedź mnie z piekła!
***
Echo strzałów w Katyniu grzmotami wciąż bije.
I krew na mundurach jak stygmat jest świeża.
Gdzie groby nieznane Polskiego Żołnierza
I każdy stracony – a przecież wciąż żyje.
***
Boże, przez mękę, mękę konania
Daj ich Ojczyźnie Brzask Zmartwychwstania,
Wesprzyj w słabnących wolę dotrwania,
A im daj w raju odpoczywanie,
Niech Twej Miłości zadość się stanie.
Amen

KATYŃSKI LAS
Księdzu Prałatowi Zdzisławowi Peszkowskiemu.
Las, gdzie Matka Boska płacze
A droga tam wiedzie z daleka
Od kontynentów przez morza,
Przez różne podgwiezdne szlaki
I mgły łez – jak wędrowne ptaki
I perełki modlitw tułacze.
Tam stanąłeś.
I kapłańską pełniąc ofiarę
Na tej ziemi Golgotą bolącej,
Kiełkującej Polski odrodzeniem,
Rzekłeś Boże słowa przebaczenia – - Tak i nasze odpuść przewinienia – Wszak wypiliśmy Ogrójca czarę.
I tam trwasz.
***
Otrzyj łzy Patronko Żołnierzy,
Rozświeć las takim blaskiem łask
Iżby łuną rozbłysły po świecie!
Zatwardziałe rozegrzały serca
Wiodąc je do leśnego kobierca – Do prochów Polskich Rycerzy
Wieczną pełniących Ci straż.
Przez pół wieku nie było pomnika
Była miłość i pamięć i żal – Przez pół wieku nie było prawdy
Była wiara i bezkresna dal….
I wspomnienia…….. .
Bezgraniczny serca ból.
Dziś jest ziemi męczeńskiej garsteczka
Jak w zaczynie życiodajna sól.

|
опубликовано: Admin, ноя 2, 08:49
